Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
O kolekcjonowaniu słów

O kolekcjonowaniu słów


Kilka lat temu w moje ręce wpadła książka Markusa Zusaka pt. "Złodziejka książek". Do dziś pamiętam pewien cytat, który dosyć mocno przykuł wówczas moją uwagę... Można powiedzieć, że ta książka była właśnie o tym. O słowach. Ona była słowami. Jest słowami. Polecam każdemu - ale znów, nie chcę tutaj pisać recenzji. Miało być o kolekcjonowaniu słów, tak mówi tytuł. No to właśnie o tym będzie. Ach, wróćmy - oto wyżej wspomniany cytat:

Nienawidziłam słów i kochałam je.  Mam nadzieję, że nauczyłam się ich używać. 

Bardzo prosty, prawda? Niby nic wielkiego... Ale coś jednak mnie w nim zachwyciło i zdumiało. Mam tu na myśli sposób traktowania słów. Nienawiść i miłość. Pomyślałeś kiedyś jak traktujesz słowa? Czy w ogóle zwracasz na nie uwagę? Słowa mogą być i ładne, i brzydkie. Słowa to litery układające się w większą, doskonałą całość - całość, która działa na nas, na nasze wszystkie zmysły - czujemy słowo, widzimy, a nawet smakujemy. Gorzkie i słodkie słowa. Przyjemne i nieprzyjemne. Delikatne i brutalne. Umiesz ich używać?

Nienawidzę słów i kocham je. Kocham całym sercem - tak bardzo, że zaczęłam je zbierać, zwyczajnie, żeby mi nie umykały. Czy można kolekcjonować słowa? Jasne, że można. Jak to zrobić? Hmm, najpierw odpowiedz sobie na pytanie, co według ciebie kryje się pod słowem 'słowo'. Wiem, wyszło mi z tego masło maślane - no cóż, czasem się tak dzieje.

Mam taki mały notes w kwiatki, do którego te słowa już od kilku lat wkładam. Szczególne miejsce znajdują tam najróżniejsze cytaty. Jest też trochę poezji i  tekstów piosenek. Lubię określać to wszystko mianem "cieni słów". Bo właśnie tym są dla mnie kreślone na papierze literki. Cieniem słów rzuconych na wiatr... "Kolekcjonowanie" niezwykle ułatwił mi też Internet. Niektóre cytaty zamieszczam tutaj. Stworzyła się już z tego niezła biblioteczka. 

Uwielbiam wracać do tych cieni słów przy kubku dobrej herbaty. Siadam, biorę do ręki mój notes w kwiatki i zastanawiam się - dlaczego akurat to zdanie zostało w tamtym momencie mojego życia przeze mnie wyróżnione? co wtedy czułam? czy wpłynęło na to jakieś wydarzenie? czy z tym tekstem wiąże się jakaś historia?

Znajdź jakiś ładny notatnik.
Weź do ręki coś, czym lubisz pisać.
Zacznij kolekcjonować słowa.
Słowa, które poruszyły twoje serce, twoją duszę.
Wchodzisz w to?

Jeśli możecie, proszę, podzielcie się ze mną swoim ulubionym cytatem... Albo i dwoma. Albo iloma tam chcecie. Przyjmę każdą ilość. 

- Kolekcjonerka Słów


1. Grafika z okładki książki autorstwa Markusa Zusaka pt. "Złodziejka książek"
Radość to...

Radość to...



Dziś chciałabym podzielić się z wami tylko jedną krótką myślą. Wszystkie moje posty były ostatnio zwyczajnie długie, a nie o to tu chodzi. Bo to nie jest tak, że wszystkie przemyślenia są tak zawiłe i skomplikowane, żeby o nich pisać niekończące się teksty. Czasem wystarczy niewiele.

Jakiś czas temu, w niezwykłych okolicznościach, w pięknej Bazylei, dane mi było usłyszeć wiele mądrych, inspirujących słów. Jedno zdanie jednak szczególnie zapadło mi w pamięci. Prosta odpowiedź na pytanie, które zadaje sobie tak wielu ludzi... Czym jest radość?
Radość nie jest wyolbrzymionym uczuciem ani indywidualnym szczęściem, które oddziela nas od innych ludzi, jest spokojną pewnością, że życie ma sens.
Radość to pewność, to świadomość, że życie ma sens. Nie komplikujmy już więcej. Szukajmy sensu, bo on istnieje. Nawet, jeśli w niego nie wierzysz. Nawet jeśli w niego wątpisz. Gdzieś tam czeka, aby go odkryć.

Ania


Obraz:
1. Terrill Welch 'Rhine River Basel Switzerland'  
Nastroje uzależnione od...

Nastroje uzależnione od...



To niesamowite. Kiedy ostatni raz coś tutaj opublikowałam, była zima, mróz, plucha i wszystko co straszne może wydarzyć się w pogodzie. Później było nijak, bo wiosna przestaje być wiosną coraz bardziej. Nie potrafię w to uwierzyć, ale PRZEŻYŁAM ! Przetrwałam te ciężkie czasy pogodowych załamań, bo muszę przyznać, że (niestety) pogoda potrafi mocno wpłynąć na to, co się we wnętrzu człowieka dzieje. Tak więc po licznych zamieciach, niepewnościach, deszczach i dniach nijakich, ŻYJĘ.
Milczenie i scena w autobusie

Milczenie i scena w autobusie



‘Man in a Train, Thinking’  Jack B. Yeats


Podziwiam milczących ludzi, wyobrażam sobie ich myśli.
Sylvain Tesson "W syberyjskich lasach"

Dzisiejszy świat jest tak śmiesznie skonstruowany, że najlepiej by było, jakbyśmy cały czas gadali. Nie ważne o czym, o pogodzie choćby. Ja jeszcze pójdę o krok dalej. Nie lubimy ciszy*. Nie będę generalizować, przepraszam - bardzo dużo ludzi nie lubi ciszy. I to się bardzo ładnie obserwuje jeżdżąc autobusem. Obrazy zależą od pory dnia - ludzie albo głośno gadają, śmieją się, wymieniają poglądy, snują teorie, mruczą coś pod nosami... jeśli są w grupie, ze znajomymi. Lecz najczęściej takie pojedyncze osóbki, bo głównie o nie mi chodzi - siedzą i wlepiają wzrok w telefon, piszą z osobami, z którymi przed chwilą się rozstały, przeglądają Internet, stukają długimi paznokciami w ekrany, czasami czytają książki, uczą się, odrabiają zadania, słuchają muzyki... Tak jakby człowiek po prostu MUSIAŁ się czymś zająć i nie potrafił wytrzymać sam ze sobą. Czy aż tak nie lubimy samych siebie? Dajmy sobie moment.

Dlatego dołączam do pana Tessona i podziwiam sobie milczących ludzi. Choć muszę przyznać, jest ich dzisiaj tak malutko. A może już nie mamy o czym myśleć? Wyobraźnia wyciąga rękę spod zalegającego kurzu i tak jakby zaczyna do nas machać i wołać nieśmiało: "Pamiętasz o mnie jeszcze?". 

Siedzę w autobusie. Cisza dookoła, jedynie charakterystyczne dźwięki wynikające z kilku podanych wyżej czynności. Siedzę sama i cieszę się chwilą odpoczynku. Dziś nie czytam, dziś nie słucham muzyki, dziś obserwuję. A czy jakieś myśli do głowy mi wpadną? No zobaczymy, miło by było. Rozglądam się - zachmurzone twarze ludzi, takie zmęczone, takie znudzone. Każdy czymś zajęty. Każdego coś goni, dogania, schwyta, ciągnie w dół, a może i w górę? Autobus leniwie pełznie przed siebie. Jest stary i stuka, kiedy pada deszcz czy śnieg, to nawet przecieka. Autobus to taka puszka sardynek. Jesteśmy w nim zamknięci my i nasza "bagaż" uczuciowy, emocjonalny, myślowy, wszystko. Pojazd wypełniony po brzegi. Tyle się tutaj dzieje. A ja, jednostka, zdolna do myślenia - jak cudownie, przede mną wyrasta tyle możliwości. Milczę, ale chyba tylko na zewnątrz. Czy ktoś kiedykolwiek byłby w stanie wyobrazić sobie moje myśli? Wzrok wbijam w okno. Obrazy zmieniają się, rozpływają. Niby codziennie taka sama droga, ale spróbujcie sobie tylko uzmysłowić, ile szczegółów omijamy! Zawsze jest coś do odkrycia. Patrzę i łapię obrazy, myśli, dźwięki. Uśmiecham się sama do siebie. Cieszę się tą chwilą, tak normalną i zwyczajną, piękną w swej prostocie. A jednak jest w niej coś wyjątkowego. Zawsze. 

Kwieciste opisy, marne opisy... No ale co ja na to poradzę, że tak właśnie jest? Że tak miło raz na jakiś czas zatracić się w ukochanym Bezpustkowiu? Być człowiekiem w pełni myślącym i czującym. Wrażliwym na życie.

Może warto zastanowić się odrobinkę, czy w dzisiejszych czasach pamiętamy jeszcze o umiejętności bycia samym ze sobą. Z tym szczerym i nieudawanym. Posiadającym umysł zdolny do rzeczy niebywałych. Posiadającym wyobraźnię. Pamiętacie jeszcze? 


Uśmiechu i radości!
Ania




*chodzi mi nie o ciszę jako brak dźwięków, bo cisza w dźwięki może być bardzo bogata - bardziej o brak gadaniny     
Copyright © 2014 Bezpustkowie , Blogger