Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Przewodnik po świecie

Przewodnik po świecie

O błądzeniu słów kilka.


Uwaga, uwaga! Przewodnika to jeszcze tutaj nie było. Jako, że ostatnio odbywam swoistego rodzaju nawrócenie na podróżowanie, moje serce odradza się w ciepłych wiosennych promieniach a w głowie kiełkują i rosną żonkile, syberyjskie świerki i polinezyjskie palemki, nie mogło się to skończyć inaczej. Hmm, chociaż "kończyć się" jest tu złym określeniem, bo chyba znów wszystko się zaczyna. Gdzieś na studenckiej ścieżce umknął mi ten jeden element mnie, ale spokojnie, spokojnie. Już wszystko wróciło do normy.

Oto przed wami...


Najbardziej uniwersalny poradnik, jak odkrywać to, co jeszcze nieodkryte w każdym miejscu na Ziemi oraz poza nią. Przeczytasz raz i już nigdy nie będziesz musiał obciążać swojego plecaka (lub walizki, tutaj bez dyskryminacji) kolejną książką! No, aż kusi, żeby dopisać... Wydawnictwa podróżnicze jej nienawidzą! Ale dajmy sobie już spokój z takimi tanimi chwytami reklamowymi... Let's go!

Każdy dobry przewodnik powinien rozpoczynać się od opisu miejsca, które będziemy zwiedzać. Coś z geografii, coś z historii, oprószone słodką kulturalną posypką. Wszystko w rozsądnej ilości, bo to w końcu przewodnik szybko-prosto-i-na-temat, a nie opasłe tomiszcze encyklopedii. Bardzo was przepraszam, ale jestem zmuszona opuścić ten wstęp. Jak miałabym opisać ten świat w kilku prostych zdaniach? Tysiące pisarzy próbowało zrobić to przede mną, jako wstęp polecam więc wziąć do ręki pierwszy lepszy reportaż (z podkreśleniem na słowo lepszy!), przeczytać kilka linijek i wbić do głowy, że tak, to się dzieje na prawdę i tak, to mniej niż ziarnko piasku na wszystkich pustyniach razem wziętych. 

Drugą rzeczą, do której zachęcam jest przeczytanie tego krótkiego tekstu. Może pomoże Ci trochę zrozumieć, o co tak właściwie chodzi z tym podróżowaniem, dlaczego się je popełnia, jaki w nim cel i sens. Może nawet zmotywuje cię do działania. Albo wręcz przeciwnie - odkryjesz, że to nie dla ciebie.

Kiedy wstęp masz już za sobą (proszę mnie tylko nie bajerować, wiem, że nawet nie przeczytałeś tamtego wpisu który przed chwilą podlinkowałam), możemy przejść do części głównej mojego przewodnika. To chyba nie będzie długa część (ktoś od j. polskiego by mnie chyba zamordował za brak proporcji), no zobaczymy sami. Pora zacząć.

Jeśli się już spakowałeś (na pewno masz ze sobą wszystko??), zdecydowałeś się na jakiś środek transportu (np. coś z klasyków - balon, łódź, stopy) i dotarłeś na miejsce - uwaga, gdziekolwiek by ono było!! Tak, dobrze mnie zrozumiałeś - gdziekolwiek teraz jesteś, możesz zastosować się do kolejnych punktów.

Idź przed siebie i rozglądaj się dookoła.
Zwracaj uwagę na każdy szczegół.
Włącz wszystkie zmysły.
Bądź obecny.
Żyj tym.
Bądź.

Według preferencji - możesz chodzić z papierową (ważny szczegół!) mapą, pytać ludzi o drogę lub - uwaga, opcja najlepsza z najlepszych - "zgubić się". Piszę w cudzysłowie, bo to jest takie świadome błądzenie, to inne wychodzi raczej w sposób nieplanowany. Fajnie jest się tak gubić w różnych miejscach. To chyba dopiero wtedy prawdziwie poznajesz to miejsce, do którego cię przywiało. To chyba jest właśnie podróżowanie. To chyba nie jest do końca turystyka.

Osobiście korzystam z tego przewodnika w jakichś 90% podróży. Jasne, ma swoje wady i zalety, ale jak na razie to więcej na nim zyskałam niż straciłam. Nauczyłam się spontanicznie podróżować komunikacją miejską. Nauczyłam się uciekać przed turystycznym tłumem. Odkryłam miejsca, które były wyrwane z rzeczywistości danego miasta/kraju. Nauczyłam się zaczepiać obcych i pytać o drogę. Zobaczyłam, jak fajnie jest po prostu spacerować... no i szalenie biegać (tak z radości, z nadmiaru energii!). Odkryłam, jaką cudowną sprawą są pikniki. Zakochałam się jeszcze bardziej w parkach i kościołach... Oczywiście, były takie miejsca, do których nie trafiłam, choć Internety krzyczały, że to jest to, co musisz tam zobaczyć. Jednak najczęściej to się nie zdarza - jakoś i tak się w nie zawędruje, serio! 

Polecam błądzenie całym serduchem, to jest niezła lekcja pokory, odwagi, skupienia, cierpliwości... Myślę, że to jest właśnie ten rodzaj podróżowania, który pozwala nam odkrywać samych siebie. Odważysz się spróbować?

Chyba nigdy w żadnej książce nie zapełniłam stron przeznaczonych na notatki... Ale tutaj mamy sekcję komentarzy i jak najbardziej wam na to pozwalam! Śmiało dzielcie się swoimi refleksjami. Próbowaliście kiedyś podróżować w ten sposób? Jak  to się skończyło? A może macie lepsze sposoby na poznawanie świata? Chętnie o nich poczytam! :)


Życzę wam dużo uśmiechu i radości!
Przyszła wiosna... ♥


Obraz:
1. Augustus Leopold Egg "The travelling companions"
Jak czarują Mazury?

Jak czarują Mazury?

Dokładnie tydzień temu wróciłam z Mazur. Jak to się stało, że znalazłam się akurat w tej części Polski? Przecież zawsze zarzekałam się, że jeziora są niesamowicie nudne, że nic ciekawego nie można tam robić. Bo to tylko jakaś dziura z wodą. Poza tym - ja? Zadeklarowana miłośniczka gór i wszelkich wyżyn? No dobrze, nad morze też chętnie pojadę... No ale morze, to morze! Ten ciepły piasek, bądź kamyczki. Ten bezmiar wody - i to nie takiej zwyczajnej, a słonej. Falowanie. Parawanowanie. Budzenie się na wschody słońca i zachwycanie się zachodami. Kukuryyydza! Gorąca kukurydza!





A jednak. w tym roku pojawiłam się na Mazurach. Co mogę powiedzieć? Kochani, nigdy nie odbierajcie szansy żadnemu miejscu na mapie! A na pewno nie Mazurom. To trzeba zobaczyć. Pamiętacie może konkurs na 7 Cudów Natury? No właśnie. Tak się składa, że Mazury brały w nim udział. To już o czymś świadczy, co nie?

Była nas ponad setka. Przyszli studenci pewnej polskiej uczelni. Pływaliśmy jachtami, jedliśmy na jachtach i spaliśmy na jachtach. Wieczorem często rozpalaliśmy ogniska, żeby pośpiewać trochę szant. Poznałam wielu niesamowicie ciekawych ludzi - mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda mi się z nimi spotkać. Atmosfera? Jeziorno - żeglarska, taka dosyć specyficzna. Czy mi się podobało? Oczywiście, że tak!

Mazury chyba jakoś czarują ludzi, którzy tam przyjeżdżają. Ja - taka ogromna przeciwniczka jezior! A teraz mówię, że chętnie wróciłabym popływać. Po prostu było urokliwie. Co mnie zachwyciło? A no parę rzeczy...



Bezmiar wody
- ten moment, kiedy jesteś na środku jeziora, siadasz na łódce i machasz wesoło nogami. A pod tobą woda, woda i jeszcze raz woda. Bardzo dużo wody. Patrzysz w dół i widzisz mokry ciemny granat, a pod nim już tylko czerń. Woda jest spokojna. Taka gigantyczna kałuża po lodowcu.

Zielono mi
- rozwój turystyki niszczy wiele środowisk naturalnych. Tutaj może działa unikatowość terenu, jakieś tam regulacje prawne... No nie wiem, nie znam się na rzeczy. W każdym razie - brzegi jezior były na prawdę dzikie. Dla mnie to na prawdę istotny punkt, jako, że jestem miłośniczką wszystkiego, czego nie tknął się człowiek. Ku mojemu zaskoczeniu - tutaj też były takie miejsca!

Gwiazdy - kiedy zminimalizujesz 'zanieczyszczenie świetlne' niebo stroi się dla ciebie w podzięce. A tak na serio - widać było wiele, w tym nawet drogę mleczną! Nie mieszkam w dużym mieście, gwiazdy nad moim domem widać dosyć dobrze. Ale to, co zobaczyłam na Mazurach powaliło mnie z nóg. Stałam jak wryta z głową zadartą do góry. Myślę, że mogłabym spędzić tak całą noc. A może i nie tylko jedną...

Żeglowanie - to był mój debiut. Pierwszy raz wiązałam węzły na tyle różnych sposobów. W sumie, to mam wrażenie, że ta łódka składała się w 80% z różnej długości, grubości i kolorów sznurów. Powolne i szybkie sunięcie po tafli jeziora, w żarze słońca, cieniu żagla i pod chmurkami w deszczu. Leniwe godziny i emocjonujące zwroty. Tego nie da się opisać słowami. To jest coś, czego trzeba doświadczyć.



Wróciłam po tygodniu przepełniona radością oraz zachwytem. Cieszę się, że mogłam spróbować w swoim życiu czegoś całkiem nowego. Nie bójcie się wkraczać w nieznane - to może okazać się na prawdę niezapomnianą przygodą! W moim przypadku było właśnie tak. Mam nadzieję, że dane mi będzie spędzić w moim życiu troszkę więcej czasu pod żaglami, nie tylko na Mazurach. A nawet jeśli tylko - wcale się nie obrażę, chętnie wrócę tam po więcej! Ahoj!

Byliście kiedyś na Mazurach? Żeglowaliście? A może spotkała was niedawno jakaś inna niezwykła przygoda? Podzielcie się śmiało w komentarzu


*Wszystkie zamieszczone tu zdjęcia są mojego autorstwa. Proszę ich nie kopiować i wykorzystywać bez mojej zgody.
Ucieknijmy!

Ucieknijmy!



Ucieknijmy, zróbmy to wszyscy razem! 
Gotowi, do startu...
Start!

Ucieczka to częsty motyw poruszany w literaturze, filmach i innych formach sztuki. Co człowieka tak bardzo pociąga w ucieczce? Co jest z nami nie tak? Czy w ogóle jest z nami coś nie tak, jeśli tak wielu ludzi Jej ulega? Oto przed państwem- Ucieczka.

Ktoś mógłby pomyśleć, że zaczynam właśnie namawiać naiwnych, żeby spakowali wszystko i wyruszyli w drogę. Zrób tak, jeśli potrafisz. Zapraszam do podróży w nieznane. Byli tacy odważni - zależnie od sytuacji, wyszło im to na dobre, bądź wyszło na złe. Z reguły byli zadowoleni. Tak, można ich nazwać ludźmi szczęśliwymi. W niektórych przypadkach posunęłabym się nawet nieco dalej - byli oni ludźmi spełnionymi. Kto nie pragnie takiego uczucia? Ale tym razem kochani - nie tędy droga. Zapraszam, zejdźmy na inny szlak.


Ucieczka jest odwróceniem się do czegoś plecami i pójście przed siebie. Chyba logiczne, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Ucieczka jest zła i dobra. Jak wiele rzeczy na tym świecie - to zależy od punktu widzenia. Czasami człowiek potrzebuje uciec. Inaczej coś się może w życiu popsuć.

Być może w niektórych sytuacjach jest to przejaw bezsilności. Albo tchórzostwa. Racja, tak bywa. Bo uciekając, zostawiamy coś za sobą i nie tykamy tego, nie próbujemy tego naprawić. Nie brzmi za dobrze? Patrz wyżej, napisałam, że ucieczka może być zła. Taka też bardzo często jest - uważaj! Bywa jednak też, że to jedyne możliwe rozwiązanie problemu.

Więc dlaczego na wstępie do niej zachęciłam? Nie, nie chcę was zapędzić w kozi róg. Spokojnie.

Aby zrobić krok w przód. Aby się przełamać, przebić - wielu ludzi potrzebuje właśnie Jej. Sama często mam wrażenie, że w swoim życiu uciekam przed czymś, bo zwyczajnie nie życzę sobie, żeby to mnie dopadło. Moje życie to ucieczka? Być może. Ale sama nie chcę inaczej. Ucieknijmy razem...


Staram się nie dać złapać dorosłości - najprawdopodobniej w myśl przesłania książki Antoine'a Saint Exupery'ego pt. "Mały Książę". Chyba za dużo się jej naczytałam ☺ Ale o tym już trochę tutaj wspomniałam. Wiem, że w końcu mnie dopadnie takie życie. Ale tutaj chodzi o coś więcej - o wnętrze. Uciekam od szarości dnia w marzenia, trochę jak Ania z Zielonego Wzgórza. Uciekam od wszechobecnego przygnębienia moich rówieśników, bo to jest jak jakaś okropna zaraza która trawi dzisiejszy świat. Uciekam od zła, choć jest to bardzo trudna droga. Uciekam od wzorców, które społeczeństwo chce nam narzucić... Choć jest to coraz trudniejsze. Uciekam od grania kogoś, kim nie jestem - uciekam, bo ja to ja - słaba, nieidealna, z wielkimi marzeniami, niedzisiejszymi pasjami i tą niemodną chęcią do zachwytu nad każdą małą rzeczą. 

A ty, to ty - nie bądź kimś, kim nie jesteś. Postacią wykreowaną przez profile w mediach społecznościowych. Postacią wyidealizowaną. Postacią o wielu twarzach. Doskonałym aktorem. 

No to jak? Uciekamy? Przed czym?
Trzy, dwa, jeden...






* Claude Monet "Cliffs of les Petites-Dalles"
* Claude Monet "Cliffs and Sailboats at Pourville painting"
* Claude Monet "The Cliff, Etretat, Sunset"
Jak to jest z tym podróżowaniem?

Jak to jest z tym podróżowaniem?



Boże, jak mnie urzeka droga. Nie potrafisz zrozumieć, jak jest  dla mnie fascynująca [...]. Nigdy nie przestanę wędrować. - Everett Ruess

To jest niezwykłe uczucie, wiesz? Kiedy żyjesz z tą świadomością, że świat jest zbyt piękny, żeby zatrzymać się w jednym miejscu. Czujesz to? Czujesz, że musisz podróżować. Bo inaczej to nie ma sensu.

Leniwe sobotnie poranki. Wstajesz, przeciągasz się i rozsuwasz zasłony, żeby wpuścić pierwsze promienie słońca do pokoju. Kochasz ten świat, jak mogło by być inaczej? Świat jest cudem, ty też jesteś cudem. Światło zaczyna tańczyć na twojej twarzy, a ty już wiesz, że nie może być inaczej- nie możesz powstrzymać uśmiechu. Tak, uśmiechasz się,  i to tak bez żadnego racjonalnego powodu. Uśmiechasz się, bo to właśnie ludziom robi słońce. Obdarza radością.

Tymczasem gdzieś w Szwajcarii, pomiędzy ziemią a Niebem... 

Tak prawdopodobnie było, kiedy pierwszy raz to poczułam. Leniwy sobotni poranek. Losowa książka ściągnięta z półki. Dzień, w którym umysłem ogarniasz cały świat i zaczynasz chorowicie pragnąć gdzieś pojechać, coś zobaczyć. Pierwszy raz. Od tego czasu moje życie się zmieniło. Moje patrzenie na świat uległo drastycznej zmianie. Poczułam to.

Poczułam, że jedyne, co pozwoli mi żyć prawdziwie, w pełni, to podróżowanie.

Nie zmyślam, to był dzień moich urodzin, jakieś 5, może 6 lat temu. To był pierwszy raz, kiedy świadomie spojrzałam na świat, na zdjęcia przedstawiające różne miejsca. Coś w środku się ruszyło, no i... tak już zostało.

Czułeś to kiedyś? Czułeś tęsknotę do Świata? 
Wzruszyłeś się kiedyś, a może nawet rozpłakałeś, kiedy zobaczyłeś pewne miejsce, krajobraz, przestrzeń? Dlaczego mnie tam nie ma? Dlaczego nie ma mnie tam TERAZ?

Nie uważam tego za dziwne. Myślę, że to jest właśnie to coś w twojej głębi, co sprawia, że jesteś sobą.

Trochę inny Paryż... ten mój ulubiony

Kiedy zaczęłam więcej myśleć o podróżach (takich prawdziwych podróżach, a nie do końca wyjazdach turystycznych), miałam pewne obawy. "Pewnie to jest normalne, każdy tak ma. Każdy chce podróżować" - myślałam - "Jak można nie chcieć?".

Szybki fakt.
Można nie chcieć.
I to jest całkowicie normalne.

Spotkałam wielu ludzi, którzy, owszem, chętnie zobaczyli by kilka miejsc ze swojej bucket list, ale nic poza tym.

Wieża Eiffla - odhaczone
Adriatyk - odhaczone
Bycie w innej strefie czasowej - odhaczone

I na tym można skończyć. Każdy jest inny, to jest coś niezwykłego. To, że nie każdy chce podróżować sprawia,  że to na prawdę jest coś wyjątkowego. Nie jesteś już kimś przeciętnym, szarym człowiekiem z tłumu.
Czujesz świat i kochasz świat.
Chcesz go poznać.

Wiele czynników sprawia, że podróże to coś, co przeżywam całą sobą, w środku - duszą i sercem. Można zwiedzać świat.  Ja wolę jednak go odkrywać i doświadczać. Zachwycać się, jak małe dziecko. Taka właśnie jestem.

Cudowna Ryga i jej 'Statua Wolności'

Ale przecież to niebezpieczne, ciągle tyle się mówi w wiadomościach... Ale wiesz, tak już jest z miłością. Ona zawsze wygrywa. Przewartościowuje twój świat. Popycha cię do działania.
Wyjeżdżasz, czujesz się fantastycznie.
Czujesz, że na prawdę żyjesz.
Czujesz, że jesteś sobą.
Możesz wszystko.


Chodzi o doświadczenia, wspomnienia, wielką triumfalną radość życia w całej pełni; o znalezienie prawdziwego znaczenia. Boże, jak wspaniale jest żyć. Dzięki, dzięki! - Christopher J. McCandless

Jak wspaniale, dziękuję!


*Wszystkie zamieszczone wyżej zdjęcia są mojego autorstwa. Proszę ich nie kopiować i wykorzystywać bez mojej zgody.
Radość to...

Radość to...



Dziś chciałabym podzielić się z wami tylko jedną krótką myślą. Wszystkie moje posty były ostatnio zwyczajnie długie, a nie o to tu chodzi. Bo to nie jest tak, że wszystkie przemyślenia są tak zawiłe i skomplikowane, żeby o nich pisać niekończące się teksty. Czasem wystarczy niewiele.

Jakiś czas temu, w niezwykłych okolicznościach, w pięknej Bazylei, dane mi było usłyszeć wiele mądrych, inspirujących słów. Jedno zdanie jednak szczególnie zapadło mi w pamięci. Prosta odpowiedź na pytanie, które zadaje sobie tak wielu ludzi... Czym jest radość?
Radość nie jest wyolbrzymionym uczuciem ani indywidualnym szczęściem, które oddziela nas od innych ludzi, jest spokojną pewnością, że życie ma sens.
Radość to pewność, to świadomość, że życie ma sens. Nie komplikujmy już więcej. Szukajmy sensu, bo on istnieje. Nawet, jeśli w niego nie wierzysz. Nawet jeśli w niego wątpisz. Gdzieś tam czeka, aby go odkryć.

Ania


Obraz:
1. Terrill Welch 'Rhine River Basel Switzerland'  
POSTCROSSING - co to jest i jak zacząć?

POSTCROSSING - co to jest i jak zacząć?



Hej!
No i w końcu - wiedziałam, że temat postcrossingu to coś, co na pewno poruszę na blogu. Bo to rzecz na prawdę genialna. Co sprawia jednak że temat pocztówkowy jest taki ciekawy? Przecież kiedy słyszymy słowo pocztówka do naszej głowy od razu wpada obraz kolorowego, czasem kiczowatego kartonika z napisem "Pozdrawienia z... przesyłają...". No i tyle. Nuda.

No to ja wam mówię, że pocztówki to coś, co może człowieka pochłonąć bez końca, rozkochać, itd. Już już, oto przed wami... POSTCROSSING!

Pytanie, które ja sama zadałam sobie dokładnie 3 lata temu:
Co to jest?
Postcrossing.com to serwis, który umożliwia nam wysyłanie i otrzymywanie pocztówek z całego świata. Pasja i hobby któremu poświęca się 650 930 osób w różnym wieku z 210 krajów. Liczba uczestników ciągle rośnie... Tyle z teorii.


Przejdźmy do praktyki:
O co chodzi w postcrossingu i jak zacząć?
Właściwie to mowa tu o czymś na prawdę banalnym - po zarejestrowaniu każdy z nas może wylosować adres innego użytkownika. Nie wybieramy osoby do której ma dotrzeć pocztówka, to komputer nam ją "przydziela". Wyświetla nam się adres, informacje o użytkowniku i ID KARTKI (bardzo ważna rzecz!). Teraz wystarczy wypisać pocztówkę... Na której na prawdę można dużo zmieścić! ☺ Na naszej kartce MUSI znaleźć się ID kartki - dlaczego jest to takie ważne? Kiedy nasz adresat otrzyma pocztówkę musi wejść na stronę, kliknąć przycisk Registrer a postcard i wpisać ten właśnie kod. Wiadomość o tym, że kartka doszła otrzymamy drogą mailową. Pojawi się także w statystykach na naszym profilu. W momencie, kiedy osoba do której wysłaliśmy pocztówkę zarejestrowała ją, inny użytkownik losuje nasz adres. Nie otrzymujemy pocztówki od osoby, do której ją wysłaliśmy! Kiedy kartka pojawi się w naszej skrzynce, dowiemy się z jakiego kraju i od kogo ją dostaliśmy. Wcześniej nie dostajemy takiej informacji. To będzie taka mała niespodzianka. No i wiadomo - kiedy my otrzymamy pocztówkę, sami musimy zarejestrować jej kod na stronie postcrossing.com . Ta rejestracja jest bardzo ważna, to ona napędza całą pocztówkową machinę.

Jak zacząć - po prostu wchodzisz na stronę i tworzysz swoje konto. Tak, trzeba podać swój prawdziwy adres. Ale nie bójcie się, bo nie jest to informacja publiczna - otrzymuje ją tylko osoba, która wysyła do nas pocztówkę. Ważne, żeby napisać kilka informacji o sobie, żeby inni użytkownicy wiedzieli, do kogo piszą.


Znaczki - do wyboru do koloru 

Kilka dodatkowych informacji:
> nie możemy wysłać i otrzymać pocztówki z naszego własnego kraju, może, że zaznaczymy taką opcję
> na początku jednorazowo możemy wysłać 5 pocztówek (nie musimy - ja wysyłam jedną na tydzień). Później ta liczba rośnie wraz z liczbą kartek które wysłaliśmy
> nie ma możliwości wysłania i otrzymania pocztówki od jednej osoby kilka razy
> najwięcej użytkowników serwisu pochodzi z Niemiec, Rosji i USA
> postcrossing to strona całkowicie darmowa (jedyne koszty jakie ponosimy to pocztówka i znaczek)
> cała akcja jest bardzo bezpieczna, umożliwia poznanie ciekawych ludzi, ich kultury, krajów, itd. Zalet jest wiele
> cierpliwość - czas podróży kartki jest na prawdę różny...
> koszt znaczka za granicę w Polsce to 5 zł (6 zł priorytet - wysłanie priorytetem nie jest tu koniecznością, ale pewną formą zabezpieczenia)
> w założeniu za 1 pocztówkę wysłaną otrzymujemy także 1. W praktyce często zdarza się "bonusowa" pocztówka - raz dostałam za 1 aż 3 :)
> NIE ZAPOMINAJCIE NAPISAĆ NA POCZTÓWCE ID !!!


Skąd brać pocztówki?
Na prawdę, zaskoczycie się- nawet, jeśli nie mieszkacie w dużym mieście, jest ogromna szansa, że ma ono choć jeden wzór pocztówek. Jeśli nie, odwiedźcie sąsiadów - większe miasto, w którym się uczycie, pracujecie, lub jesteście tymczasowo na wakacjach, wyjeździe. Miejsca, w których można kupić pocztówki:
> sklepy z pamiątkami
> informacje turystyczne (kartki można dostać tu często za darmo :))
> księgarnie
> sklepy internetowe ( m.in. www.postallove.pl )
> kioski


Co napisać na kartce?
Dużo osób zadaje mi to pytanie - potraktuj to tak jakbyś miał pisać krótki list. Jeśli nie wiesz, co napisać, podaję trochę pomysłów... 
Można pisać o:
> sobie samym - to bardzo ważne, warto wiedzieć od kogo dostało się pocztówkę
> swoim kraju, miejscu gdzie mieszkasz
> zwyczajach, tradycji, kulturze
> swoich planach, marzeniach
> śmiesznych, ciekawych historiach z życia
> można napisać jakiś cytat
> polecić film, piosenkę, książkę...
> stworzyć mini słowniczek j. polskiego
> narysować coś :)
> i dużo więcej - z czasem będziesz wiedział co i jak!

Warto też ozdobić pocztówkę naklejkami, dodatkowymi znaczkami (zapytajcie w okienku o takie po 5, 10, czy 20 gr. - są śliczne!), pieczątkami, bilecikami, washi tape, itd. Zobaczcie sami - @amyvnwijk @penpaling_paula @seasaltedpaper .

Moje pierwsze pocztówki przyszły prosto z Japonii i Filipin :)

Gwarantuję, że jest to na prawdę ciekawa akcja. Ja jestem postcrosserką od 3 lat (z przerwami). Na chwilę obecną wysłałam 74 kartek, a otrzymałam 76. Każda z nich jest dla mnie wyjątkowa, każda z nich była ogromną niespodzianką i sprawiła mi ogromną radość :) Poza tym pocztówki dają mi poczucie otwarcia na świat i... podróżowania. Kiedy dostaję kartkę do ręki, trzymam kawałek innego kraju - miejsca, w którym została napisana, wrzucona do skrzynki... Niesamowite uczucie :)

Jeśli macie jakieś pytania i wątpliwości, chętnie podzielę się swoją wiedzą!
Zamierzacie dołączyć do grona postcrosserów? A może już do nich należycie? Do jakiego kraju leci wasza pierwsza pocztówka?


Ale długi wpis z tego wyszedł... Mam nadzieję że dotarliście do końca...
Miłej zabawy! :)
Ania


Ps. Post napisałam już jakiś czas temu temu... Wkrótce zamierzam odświerzyć temat pocztówek, bo moja wiedza i doświadczenie w tym zakresie znacznie się zwiększyły. Zapraszam do obserwacji! Do zobaczenia wkrótce :) 

Copyright © 2014 Bezpustkowie , Blogger